Śmierdzę. Powinienem się wykąpać, ale nie mam siły nawet na to. Leżę i myślę o tradingu, o prop firmach, o tym, że może gdybym handlował cudzym kapitałem zamiast własnego, to byłoby inaczej. Myślę o wyjeździe do Stanów. Myślę o domu, który teraz jest owinięty rusztowaniem i styropianem i zmienia się szybciej niż ja. Myślę o Belli i o tym, że nie mogę jej nic powiedzieć, bo jej cierpienie jest większe od mojego. Bo to ja jej to cierpienie przysporzyłem.
Mówię: poddaję się. Nie mam na myśli tylko prysznica. Gdybym wierzył w Boga, mógłbym go
Dalszy ciąg jest dla czytelników z kontem
Konto jest darmowe i zakłada się je adresem e-mail. Nic nie płacisz, niczego nie instalujesz — dostajesz odnośnik na pocztę i czytasz dalej.
Załóż kontoJeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
