Obudziłem się spokojny. Od razu wiedziałem, że muszę ten sen zatrzymać. Powtarzałem go sobie w głowie, zanim jeszcze znalazłem telefon — myślałem, że zabrały go dzieci, ale w końcu go odnalazłem i zapisałem wszystko, co pamiętałem. Sen mi nie uciekł.
Nie wiem, jakie to było miasto. Może Kraków — ale we śnie nigdy nie padła jego nazwa. Wiedziałem tylko jedno: byłem zagubiony i nie wiedziałem, gdzie jestem.
Na ramieniu niosłem małą kozę. Dostałem ją od kogoś albo kupiłem. A przynajmniej wydawało mi się, że to koza — mogło to być inne małe
Dalszy ciąg jest dla czytelników z kontem
Konto jest darmowe i zakłada się je adresem e-mail. Nic nie płacisz, niczego nie instalujesz — dostajesz odnośnik na pocztę i czytasz dalej.
Załóż kontoJeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
