Ogromny ból głowy. Chce mi się wymiotować. Byłem na dwugodzinnym spacerze z Renatą w Zalesiu Górnym. Z psami. Milczałem i słuchałem. W drodze powrotnej przyszła fala — ta upiorna, czarna myśl — nic nie jestem wart. Leżę. To był trzeci raz w ciągu tych dni, kiedy ciało zatrzymało się zupełnie. Nie z powodu decyzji — tylko dlatego, że nie miało już jak iść dalej. Metylofenidat, ruch przez dwie godziny, potem cisza, potem powrót do domu i mózg, który chwilę wcześniej był na pełnych obrotach, wylądował twardo. I w tym lądowaniu pojawiło się
Dalszy ciąg jest dla czytelników z kontem
Konto jest darmowe i zakłada się je adresem e-mail. Nic nie płacisz, niczego nie instalujesz — dostajesz odnośnik na pocztę i czytasz dalej.
Załóż kontoJeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
