← White Whisper

Pablito · 20 września 2026 · ▶ 3:11

Jednym okiem

0:00 / 3:11

Wyciągają nosze. Przepychają mnie do szpitala. Otwierają się automatyczne drzwi.

Jestem tak przypięty, że głowa leży skierowana w prawo. Mogę widzieć tylko jednym okiem. Tym jednym okiem oglądam sobie świat.

Jedziemy korytarzami. Odstawiają mnie jak mebel. Widzę ścianę. Tyle.

Słyszę głos ojca i matki.

— Jesteśmy tu, Grzesiu.

Rodzice są głosem, nie twarzą. Wiem, że stoją obok. Nie mogę na nich spojrzeć.

— Czy mają państwo jego dowód osobisty? Musimy zebrać dane.

Nie mają. Dowód jest w wewnętrznej kieszeni marynarki. Ja go mam.

I myślę: może się uda. Bez dokumentu szpital nie będzie mógł mnie przyjąć. Może jeszcze wrócę do domu.

Cała nadzieja tej nocy oparta na formalności, o której tylko ja wiem.

Słyszę, jak rodzice podają moje dane. Z pamięci. Dwa zdania. Nadzieja unieważniona przez ludzi, którzy znają mój PESEL lepiej niż ja.

Nosze ruszają. Wjeżdżam do jakiegoś gabinetu. Spędzam tam chwilę sam. Potem przychodzi człowiek. Nie ma kitla. Jest normalnie ubrany.

Odpytuje mnie. Jak się nazywam. Ile mam lat. Co się stało. Czy coś brałem. Czy przyjmuję jakieś leki.

Współpracuję. Odpowiadam na każde pytanie. Znudziła mi się ta przygoda. Stwierdzam, że jednak chciałbym wrócić do domu. Więc bardzo się staram. Mówię wyraźnie. Znam wszystkie odpowiedzi. Nie wyrywam się.

To jest druga strategia ucieczki, po dowodzie w kieszeni. Grzeczność. Jeśli będę wystarczająco poprawny, otworzą drzwi. Człowiek z przepowiednią nie potrzebował strategii. Człowiek, który chce do domu, ma ich już dwie i obie są bezużyteczne.

Człowiek bez kitla wychodzi. Zostaję sam w gabinecie. Może mnie wypuszczą, skoro się uspokoiłem.

Drzwi się otwierają. Dalej mnie gdzieś wiozą.

Tym jednym okiem widzę rodziców. Żonę. Mijają w kadrze i znikają. Zaczynamy podróż korytarzami. W pewnym momencie wychodzimy na zewnątrz szpitala. Przejeżdżamy kawałek uliczkami. Wchodzimy do innego budynku.

Tu jest krata. Chwilę stoimy, zanim ktoś przychodzi i otwiera. Wjeżdżamy dalej. W prawo. Potem w lewo. Potem znowu w prawo. Zapamiętuję zakręty, bo tylko to jest do zapamiętania. Otwierają się drzwi.

Wjeżdżam do miejsca, gdzie są jacyś ludzie i łóżka. Pościel biało-niebieska. Ludzie w niebieskich kitlach leżą na tych łóżkach.

Jeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).