To nie jest powieść. To jest dziennik — surowy zapis obserwacji własnych, prowadzony w trakcie wychodzenia ze schizofrenii.
Kiedy zaczynałem go pisać, nie znałem jeszcze tej nazwy. Myślałem, że opisuję sektę. System zamknięty, mistrza, owce, mur. Dopiero później zobaczyłem, że ten mur stał przede wszystkim w mojej głowie — a stan, w którym przeżyłem dwa lata, ma diagnozę. Nie poprawiałem tych pierwszych zapisów. Zostały takie, jak były pisane: od środka, jeszcze bez nazwy.
Schizofrenia nie wygląda tak, jak się ją sobie wyobraża. Nie jest
Dalszy ciąg jest dla czytelników z kontem
Konto jest darmowe i zakłada się je adresem e-mail. Nic nie płacisz, niczego nie instalujesz — dostajesz odnośnik na pocztę i czytasz dalej.
Załóż kontoJeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
