Nie ma jednego momentu, w którym wychodzi się na brzeg. Jest woda, która coraz rzadziej sięga ust. Jest grunt, który raz na jakiś czas dotyka stopy i znika.
Długo nie wierzyłem, że to brzeg, bo wyobrażałem sobie ratunek jako coś nagłego. Ratunek był nudny. Był powolny.
Był tym, że pewnego dnia po prostu staliśmy obok siebie w kuchni, jak gdyby nic się nie stało, choć stało się wszystko.
A ty jak masz?
Czy ratunek w twoim życiu bywał nudny i powolny?
Czy jest jeden moment, w którym poczułeś grunt?
Czy potrafisz stać obok kogoś w kuchni, jakby nic się nie stało?
Jeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
