Obudziłem się sam. Bella była u dzieci. Poczułem to znajome ukłucie samotności i zamiast po prostu je przyjąć, musiałem rzucić jakąś uszczypliwość. Niepotrzebnie. Czwarty dzień na metylofenidacie. Za bardzo jakoś nie czuję działania tego leku. Złapałem się na tym, że szukam jakiegoś startera — czegoś, co odpali silnik. Pojechałem po dziąsełka nikotynowe. W aucie znalazłem Cirrus. Wziąłem jedną tabletkę. Trochę jakbym próbował ręcznie odpalić system, zamiast dać mu się spokojnie uruchomić.
Napisałem o tym krótki wpis do dziennika: „może to nie
Dalszy ciąg jest dla czytelników z kontem
Konto jest darmowe i zakłada się je adresem e-mail. Nic nie płacisz, niczego nie instalujesz — dostajesz odnośnik na pocztę i czytasz dalej.
Załóż kontoJeśli mierzysz się z kryzysem — Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo, bezpłatnie).
